XII Międzynarodowy Bieg w Kowlu – relacja Katarzyny Iwaniuk – Mroczek

19181901_803915693099084_1740204201_o_150Tym razem wybywamy z Polski, ale od początku… 🙂 Zawody miały odbyć się we wtorek 9 maja, a my tzn. ekipa w składzie ja, Stanisław Marzec, Piotr Chmielewski + brat, wyjeżdżamy na wschód w niedziele o godz 9:00. Po szybkim przekroczeniu granicy Ukraina wita nas deszczem 🙁 Humory troszkę się pogorszyły, a mój to już kompletnie, bo planowałam zrobić trening biegowy… ale pomijając kwestie zameldowania się w hotelu itp… lecimy dalej. Przestało padać, więc strój biegowy już na tyłku i wychodzę (ciekawe, bo zanim zeszłam do wyjścia znów padało 🙁 ) wkurzyłam się! Wyszłam mimo wszystko – kilometry leciały wolno, tylko ja mokłam w ekspresowym tempie 😀  9,200km w deszczu ciągnęło się strasznie i do tego z różnym podłożem jak to na Ukrainie…. ale zaraz, zaraz nie o tym miało być 🙂 (poniosło mnie). Więc…wracamy do tematu. W poniedziałek udaliśmy się do biura zawodów po pakiety startowe (numer,mapka trasy, koszulka, woda, wejściówka na posiłek regeneracyjny i kartka do losowania …. tyle bez zbędnych ulotek itp. co bardzo mi się podobało…), potem mały spacer i czekamy na wtorek.18425363_1318031691626418_1307337617932953815_n

Dzień startu
        Wtorek- czas naszykować się do startu, wyglądam przez okno, a tam jakoś nijako-wydawało się, że jest dość chłodno aczkolwiek mówię sobie-9 maja nie może być tak zimno, więc się ubieram…top, koszulka, bluza do tego zakładam krótkie spodenki ( na nich naciągam dresy ażeby to na starcie tylko je zrzucić), kompresy, skarpety, buty….. i lecę do pokoju chłopaków gdzie szybko dowiaduje się, że na dworze tylko 2 stopnie na plusie. Pierwsza myśl była bardzo nie kulturalna, więc jej nie zacytuje (ale wszyscy są na tyle dorośli, że się domyślają ) Druga myśl… co ja zapakowałam do torby, w co mogłabym się przebrać ażeby tu nie zamarznąć. Na moje nieszczęście okazało się, że nie byłam przygotowana na taka pogodę :/ Zmieniłam spodenki na ciut dłuższe i mówię trudno co ma być to będzie… Nawet Stanisław postanowił założyć skarpetki i biec w butach 😛 ( tu dodam, jak ktoś nie zna to Stanisław jest biegaczem, który często biega bez butów ).

        Ruszamy na miejsce startu, a że byliśmy z małym poślizgiem to od razu truchtaliśmy rozgrzewkę robiąc 2km, kilka ćwiczeń na dogrzanie mięśni i na koniec przebieżki. Jak się okazało na starcie niby wszystko prawie przygotowane, ale jednak nie 😀 przez co start się miał opóźnić niestety nikt nie był w stanie odpowiedzieć ile, coś tam mówili do mikrofonu ale ze mnie taka Ukrainka, że ni ch** nie rozumiałam co mówią 😀 Rozgrzewka okazała się być zrobiona zbyt wcześnie 🙁 Wiało i szybko organizm się wychładzał. Nie lubię biegać w takich warunkach, ale co miałam zrobić… Udaliśmy się do sklepu, żeby się ogrzać i czekać na start…Po 20 minutach zaprosili na linie startu, 19205087_803915716432415_490933555_ood startu trzeba było truchtać 300m i potem nastąpił start ostry < tu powiem byłam kompletnie zdezorientowana, nie wiedziałam co się dzieje, czy to już czy jeszcze, bo gdy nastąpił start to co niektórzy jeszcze truchtali te 300m. Do tego był to bieg łączony, na starcie półmaraton i bieg towarzyszący 6 km ruszali razem…. Nie wiedziałam kto biegnie na 6 km, kto na 21 – nie wiedziałam nic ….. głupie uczucie zwłaszcza, że ja lubię wiedzieć :/

Biegusiem…
1 km tempo 4:21 trasa  płaska chociaż zakrętów troszkę było – gonię ludzi, bo nie wiedzieć czemu startowałam z końca stawki :/ przez co już chyba czułam się przegrana… Ziąb jak *** znajdźcie sobie fajne słówko 😛 Ostatecznie biegłam w bluzie, ale chyba była za cienka 🙁
2 km tempo 4:35 tu już nie czułam palców u dłoni 🙁 Marzyłam o rękawiczkach chyba nie myślałam o niczym tylko o tym jaka to beznadziejna pogoda się trafiła i w głowie miałam oby do mety, a potem gorący prysznic i spacerem na posiłek regeneracyjny ale o tym później 🙂
3 km tempem 4:34 więc niby jest ok tyle, że coś niesamowicie śmierdziało :/ do tego ktoś coś palił, więc ciężko było oddychać, ale na takie sytuacje akurat organizatorzy nie maja wpływu 🙁 na tym km nawet odzyskałam lekkie czucie w dłoniach… Biegliśmy między budynkami osłonięci od wiatru.
4 km słabiej 4:42 tu były super widoki i przepiękna cerkiew oraz kubeczki z wodą (edit z lodem bo w taką pogodę to lód nie woda ) i tu dziękowałam sobie, że nie biegłam półmaratonu 😀18301737_1318031338293120_8629738446893458804_n
5 km tempo też słabsze 4:43 biegnąc miałam wrażenie, że biegnę ciągle pod górę … Było mi strasznie ciężko, nie wiem na co zgonić zwolnienie tempa-mogę chyba tylko na siebie, bo nic mnie nie bolało. U mnie często jakieś małe bóle- tak tu było ok poza tym zimnem….. Jeszcze dochodzi fakt, że nie czułam zagrożenia o miejsce bo nie widziałam żadnej dziewczyny, ani z przodu ani z tyłu, na życiówkę i tak nie miałam szans więc chyba podświadomie odpuściłam…
6 km 4:43 pachnie metą …. tu już chodziło o utrzymanie tempa i do mety po medal jak widać udało się…A na mecie odbiór medalu, a raczej próba odbioru bo podobno nie dojechały jeszcze z Polski 🙁19197538_803915726432414_749343763_o

No i tak z łezką w oku udaliśmy się do hotelu… szybki prysznic i na posiłek regeneracyjny o którym wspominałam… Ze specjalnymi talonami udaliśmy się pod wskazany adres zahaczając o biuro zawodów, żeby sprawdzić wyniki i na metę, aby popatrzeć jak finiszuje półmaraton. Okazało się, że medale dojechały, więc odebrałam swój zasłużony i poszliśmy dalej… 19212626_803915729765747_202238887_oNaszym miejscem z talonu był hotel całkiem spory, a tam restauracja- to właśnie tam dostaliśmy posiłek regeneracyjny ( barszczyk , ziemniaczki z kotlecikiem z sałatką + herbatka ) miło ciepło i nie papka z plastiku 😉
I chociaż relacja napisana miesiąc po zawodach to i tak mam nadzieję, że będzie się miło czytało a za rok zagości tam większa liczba biegusiów 😉 … ach tak ostatecznie dobiegłam jako 4 kobieta 🙂18402935_1318031794959741_1030097552387861196_n

22 miejsce open /75
4. wśród kobiet 🙂
Czas 27:54

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *